P

Pieczona pierś z indyka + historia mojego przepisu

Pieczona pierś z indyka, przepis na pierś z indyka z piekarnika

Przeglądając ostatnią Fit książkę Gordona Ramsay’a napotkałam przepis na piersi z indyka w panierce z płatków owsianych. Zdjęcie było bardzo apetyczne, więc postanowiłam, że zaserwuje taki obiad mojej rodzince. Tym bardziej, że Gordon w prawie każdym swoim przepisie przekazuje dużo cennych i wartościowych informacji, a ja właśnie taką wiedzę pragnę non stop zgłębiać. Kupiłam zatem jedną pierś z indyka (pomimo, że w przepisie było “2 turkey breast”, czyli dwie piersi z indyka, a przepis był na 2 osoby (!) – co już wydało mi się podejrzane :)) i zaczęłam przygotowania. Czytam pierwszy punkt, a tam Gordon karze przykryć folią deskę, na to ułożyć jedną pierś, przykryć ponownie folią i przy pomocy wałka roztłuc pierś na grubość 1 cm. Spojrzałam na moją, wielką pierś z indyka ważącą 1 kg, raz jeszcze przeczytałam pierwszy punkt przepisu i… wybuchłam śmiechem 😀 Noo, coś tutaj ewidentnie nie gra. Bardziej to pasuje na piersi z kurczaka. Więc na pewno jest błąd! Super. Ale co z moją wielką indyczą piersią?

Nie zastanawiając się długo, stwierdziłam, że pójdę na żywioł i upiekę całą pierś w piekarniku. Hmm.. Tylko jak się za to zabrać? Jak poprawnie upiec pierś z indyka? Nie było czasu na szukanie przepisów, wertowanie moich naukowych książek, w poszukiwaniu prawidłowego i idealnego sposobu. Włączyłam myślenie, pootwierałam wszystkie szufladki w głowie, do których chowam zdobywaną prawie co dziennie wiedzę, i pierwsze co postanowiłam zrobić (pomijając nastawienie piekarnika :)), to obsmażyć pierś na oliwie (na oleju nie ma takiego pięknego koloru) na złoty kolor.

Od razu wpadło mi do głowy, żeby pierś upiec razem z jabłkami, które uduszone, skutecznie zatuszują ewentualny brak soczystości w upieczonej piersi (robiłam danie z głowy, więc brałam pod uwagę, że coś nie wyjdzie). Ponieważ patelnia po upieczeniu zrobiła się sucha, wlałam na nią chlust różowego wina, jakie miałam akurat w lodówce. Kiedy alkohol odparował postanowiłam dodać trochę rosołu, który parując podczas pieczenia, będzie nawilżał moją pierś z indyka oraz będzie moim sosem do pieczeni. W najgrubszym miejscu piersi wbiłam termometr i całość przykryłam pokrywką. Wstawiłam wszystko do nagrzanego pieca.

Wiedziałam, że 73-74°C to temperatura jaka powinna być w prawidłowo upieczonej piersi. Nastawiłam więc minutnik na 30 minut i sprawdziłam temperaturę po tym czasie. Nie pamiętam, ile dokładnie było (może coś koło 40-50°C, ale głowy nie dam), ale zdecydowanie za mało, więc dodałam kolejne 10 minut. Po tym czasie termometr już był koło 60°C. Ustawiałam kolejne 10 minut, mając świadomość, iż to będzie kluczowe 10 minut.

Ponieważ miałam rozłożoną sesję z ciastem makowym, wróciłam do niej, będąc pewna, że cyknę tylko parę fotek i po 5 minutach znajdę się z powrotem w kuchni, aby dopilnować idealnej temperatury. Jakież było moje zdziwienie, kiedy nagle “zawołał” mnie piec. Wbiegam do kuchni, sprawdzam… i co? Jest 78-79°C. “No to przeciągnęłam” – pomyślałam sobie i natychmiast wyjęłam pieczoną pierś z piekarnika. Zdjęłam pokrywkę. Potrawa wyglądało smakowicie. Pysznie również pachniało. Wiedziałam, że na pewno nie mogę łapać za termometr i go wyciągać, gdyż natychmiast trysną soki, które nieustabilizowane tylko czekają, aby z mięsa “prysnąć” 🙂

Zabrałam więc moją pieczoną pierś z indyka na sesję, pyknęłam kilka fotek (minęło z jakieś 10 minut). W tym czasie soki się ustabilizowały i wniknęły w struktury mięsa. Można kroić. Ukroiłam zatem gruby plaster – wygląda soczyście (czego na zdjęciach niestety nie widać). Ukroiłam kolejny, również nie wyglądał na “sucharka”. Rozłożyłam pieczeń z jabłkami na talerzach, “pyknęłam” jeszcze parę fotek i zasiedliśmy do stołu. Jakież to wszystko było pyszne. Oczywiście zapomniałam, aby zaciągnąć sosik odrobiną masła, ale ponieważ podawałam piersi razem z marchewką z groszkiem, która była już z dodatkiem masła, niczego ostatecznie nie brakowało.

Pieczona pierś z indyka wyszła super. Była smaczna i soczysta. Jabłka i sosik zgrały się idealnie. Pomimo, że kilka minut brakowało do ideału, taka wersja powinna Was zadowolić. Tym bardziej, że jeśli staramy się uzyskać idealną temperaturę, a nie jesteśmy w tym doświadczeni, może się to skończyć ogromną frustracją. Wystarczy bowiem, że nie wbijemy termometru w idealne miejsce (nie będzie idealnie w środku lub w najgrubszym miejscu) i po przekrojeniu okaże się, że pomimo odpowiedniej temperatury środek piersi będzie lekko niedopieczony. Dlatego bezpieczniej jest zaczynać od “przeciągania” kilku minutowego, a w następnych podejściach do pieczenia, skracać czas i wyciągać odpowiedni wnioski 🙂 Ja następnym razem na pewno skrócę czas o parę minut.

Oceń przepis!
Średnia: 0,00 (0 głosów) 0 głosy, średnia: 0,00 z 50 głosy, średnia: 0,00 z 50 głosy, średnia: 0,00 z 50 głosy, średnia: 0,00 z 50 głosy, średnia: 0,00 z 5
Opcja dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników. ZALOGUJ SIĘ.

Dodaj komentarz

Masz konto? Zaloguj się. Chcesz założyć konto? Zarejestruj się!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *